Arystoteles złapałby się za głowę,
gdyby usłyszał, że pomimo jego wiekopomnego dzieła, jakim jest Poetyka,
poezja umiera. Jest w trakcie konania, tomiki kurzą się na półkach, a z
podręczników znika Mickiewicz. Jej duch, niegdyś obecny w każdym domu, dzisiaj
znika za zamkniętymi drzwiami sali od Polskiego. Po cichu, rolę poezji przejęły
media, masowo wydawane tygodniki, które zamiast skupiać się na istotnych
problemach, zagłębiają się w życie osób, które są znane z tego, że są
znane. Wkradły się do domów i bombardują
nas niezliczoną liczbą obrazów. Ktoś kiedyś powiedział, że życie jest poezją i
nie było to aż tak dawno, aczkolwiek na tyle odlegle, że liryka się zmieniła,
powstał hipertekst,
liberatura, teleturniej, paradokument i inna rodzaje dorobku intelektualnego. A
sama poezja? Czym ona
jest w dzisiejszym pop-świecie? I czemu Arystoteles złapałby się za głowę gdyby
czytał Wojaczka, Fajfera i Kapelę? To zagadki, które wartoby rozwikłać. Kiedyś, ale nie dziś.
Dzisiaj zaserwuje wam kolejną stylizację, inspirowaną szkolnym dress codem. Intelektualiści powinni wyglądać jak intelektualiści - czyli jak, wie ktoś?
Mój dzisiejszy wizerunek to biel i czerń spod bandery Cropp. Tak, tak - znowu odziałam się w ubrania tej marki + kilka łupów lumpowych. Nie wiedziałam, że ten sklep ma w swoim asortymencie tyle uroczych rzeczy! (Zastanawiam się, czemu na niektórych zdjęciach wyszłam jak plastusiowata laleczka, chyba jestem już za stara na baby doll look)
bluza - cropp / koszula - cropp / spódnica - cropp / futerko - lump / buty - river island